Opakowania i zamknięcia do opakowań

Greenwashing pod lupą prawa. Jak zmieniają się zasady „zielonej” komunikacji?

Jeszcze niedawno dyskusja o greenwashingu koncentrowała się przede wszystkim na reputacji marki. Dziś to zdecydowanie za mało. Deklaracje środowiskowe coraz częściej trzeba traktować tak samo jak inne informacje o właściwościach produktu: muszą być precyzyjne, możliwe do udowodnienia i zgodne z zakresem, który rzeczywiście potwierdzają dane.

Rok 2026 jest pod tym względem szczególnie istotny. Od 12 sierpnia 2026 r. stosowane jest rozporządzenie PPWR, a 27 września 2026 r. przypada unijny termin rozpoczęcia stosowania regulacji wynikających z Dyrektywy (UE) 2024/825, określanej jako Empowering Consumers for the Green Transition – w skrócie EmpCo. Dyrektywa rozszerza katalog praktyk, które są traktowane jako nieuczciwe, i znacznie precyzyjniej reguluje stosowanie twierdzeń środowiskowych oraz oznaczeń zrównoważonego charakteru.

Nie oznacza to jednak, że greenwashing staje się problemem prawnym dopiero 27 września. Już obecnie polskie przepisy pozwalają kwestionować wprowadzające w błąd deklaracje środowiskowe. Ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym za wprowadzające w błąd uznaje zarówno rozpowszechnianie informacji nieprawdziwych, jak i informacji prawdziwych przedstawionych w sposób mogący wprowadzać konsumenta w błąd. Trwają też prace nad nowelizacją tej ustawy, wdrażającą dyrektywę 2024/825 i rozszerzającą katalog praktyk zakazanych w każdych okolicznościach o 12 nowych pozycji – projekt przyjęła już Rada Ministrów. 

Jeden z najważniejszych praktycznych wniosków dotyczących greenwashingu: nie wystarczy zakładać, że deklarację można będzie później uzasadnić. Podstawa dowodowa powinna istnieć już wtedy, kiedy claim trafia na opakowanie, stronę internetową, do katalogu czy kampanii.


27 września 2026 r. – znacznie mniej miejsca na ogólne „eko”

Dyrektywa 2024/825 wprowadza do unijnego prawa konsumenckiego nowe definicje i rozszerza tzw. czarną listę praktyk zakazanych w każdych okolicznościach.

Jedna z najważniejszych zmian dotyczy ogólnych twierdzeń środowiskowych, czyli takich jak m.in. „eco-friendly”, „green”, „przyjazny środowisku”, „ekologiczny”, „przyjazny klimatowi”, „biodegradowalny” czy „bio-based”, jeżeli komunikat nie zostaje odpowiednio doprecyzowany. Takie ogólne twierdzenie może być stosowane tylko wtedy, gdy przedsiębiorca wykaże tzw. uznaną wysoką efektywność środowiskową istotną dla danego twierdzenia – np. poprzez EU Ecolabel, oficjalnie uznany krajowy lub regionalny program oznakowania ekologicznego typu I zgodny z EN ISO 14024 albo najwyższy poziom efektywności środowiskowej przewidziany dla danej cechy w innym mającym zastosowanie prawie UE. Co istotne, podstawa ta musi odpowiadać treści komunikowanego twierdzenia – samo posiadanie oznakowania środowiskowego nie uzasadnia automatycznie każdego ogólnego claimu. Odrębny zakaz dotyczy neutralności klimatycznej: twierdzenie, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na klimat, nie może opierać się wyłącznie na kompensacji emisji gazów cieplarnianych poza łańcuchem wartości produktu (np. na zakupie offsetów czy sadzeniu drzew). 

Istotny jest przy tym sposób doprecyzowania przekazu. Zgodnie z dyrektywą i najnowszymi wyjaśnieniami Komisji doprecyzowanie twierdzenia powinno znajdować się obok niego lub stanowić jego część oraz być przedstawione jasno i widocznie na tym samym nośniku. Oznacza to, że szczegółowe wyjaśnienie dostępne wyłącznie np. na stronie internetowej nie zastępuje doprecyzowania wymaganego na samym nośniku. Co więcej, Komisja wskazuje, że ograniczona ilość miejsca na opakowaniu nie stanowi sama w sobie uzasadnienia dla pominięcia takiej informacji – jeżeli claimu nie można odpowiednio doprecyzować, co do zasady nie powinien być stosowany.

Prawo patrzy również szerzej niż tylko na słowa. Definicja twierdzenia środowiskowego obejmuje przekaz tekstowy, graficzny i symboliczny, w tym oznaczenia, nazwy handlowe, nazwy produktów czy marek. Komisja wskazuje, że przy ocenie komunikacji znaczenie mogą mieć także elementy wizualne, jeżeli razem z treścią budują u odbiorcy określone wrażenie środowiskowe. Samo usunięcie słowa „eko” nie musi więc rozwiązać problemu, jeżeli cała architektura przekazu nadal sugeruje właściwości, których przedsiębiorca nie jest w stanie wykazać.


Własny „zielony certyfikat” staje się poważnym ryzykiem

Osobne zasady dotyczą oznakowań zrównoważonego charakteru – dobrowolnych znaków zaufania, znaków jakości lub równoważnych oznaczeń wyróżniających produkt, proces lub działalność przedsiębiorcy ze względu na ich cechy środowiskowe lub społeczne. Nowe przepisy zakazują stosowania takich oznaczeń, jeżeli nie opierają się one na systemie certyfikacji spełniającym wymagania dyrektywy lub nie zostały ustanowione przez organ publiczny. Nie oznacza to jednak, że każde konkretne twierdzenie środowiskowe umieszczone na opakowaniu wymaga zewnętrznego certyfikatu – takie komunikaty podlegają odrębnym zasadom dotyczącym ich prawdziwości, precyzji i możliwości udokumentowania.

To szczególnie ważne przy projektowaniu opakowań. Symbol przypominający niezależny znak jakości, własna „zielona odznaka” czy oznaczenie graficzne stworzone wyłącznie na potrzeby danej marki mogą zostać ocenione nie tylko przez pryzmat tego, co firma chciała przekazać, ale również tego, jak taki znak może zostać zrozumiany przez konsumenta.


Cele środowiskowe też trzeba udowodnić

Regulacje obejmują również komunikaty dotyczące przyszłości.

Twierdzenia o przyszłej efektywności środowiskowej – np. zobowiązania do redukcji określonego wpływu środowiskowego w kolejnych latach – muszą być oparte na jasnych, obiektywnych, publicznie dostępnych i możliwych do zweryfikowania zobowiązaniach, ujętych w szczegółowym i realistycznym planie wdrożenia. Plan powinien zawierać mierzalne cele, terminy i zasoby niezbędne do ich osiągnięcia, a realizacja zobowiązań podlega regularnej weryfikacji przez niezależnego eksperta będącego stroną trzecią, którego ustalenia są udostępniane konsumentom.

Oznacza to istotną zmianę dla strategii ESG i marketingu. Claim dotyczący 2030 czy 2040 roku nie może funkcjonować wyłącznie jako deklaracja intencji. Jeżeli zostaje wykorzystany w komunikacji handlowej, firma powinna być przygotowana do pokazania konkretnego mechanizmu jego realizacji.


PPWR: w przypadku opakowań poprzeczka idzie jeszcze wyżej

Dla branży opakowaniowej regulacje dotyczące greenwashingu trzeba analizować razem z Rozporządzeniem (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – PPWR.

Szczególnie istotny jest art. 14 PPWR. Jeżeli twierdzenie środowiskowe dotyczy właściwości opakowania, dla której rozporządzenie ustanawia wymagania prawne, twierdzenie może odnosić się wyłącznie do właściwości przekraczającej obowiązujące wymagania minimalne PPWR. Dodatkowo przedsiębiorca musi określić, czy twierdzenie odnosi się do całej jednostki opakowania, tylko do jej części czy do wszystkich opakowań wprowadzanych przez niego do obrotu. Spełnienie tych warunków należy wykazać w dokumentacji technicznej dotyczącej opakowania, określonej w załączniku VII PPWR.

To przepis, który może mieć bardzo duże znaczenie dla przyszłego języka marketingowego branży. Samo spełnienie obowiązkowego minimum prawnego nie powinno być przedstawiane jako szczególna korzyść środowiskowa produktu. Jeżeli określony parametr stanie się wymogiem prawnym dla całej kategorii opakowań, przedstawienie go jako wyjątkowej przewagi konkretnego rozwiązania może być problematyczne również na gruncie nowych przepisów konsumenckich, które zakazują prezentowania obowiązku prawnego dotyczącego wszystkich produktów danej kategorii jako wyróżniającej cechy własnej oferty.

W praktyce zmienia to pytanie, które należy zadać przed publikacją claimu. Nie tylko: „czy ta informacja jest prawdziwa?”, lecz także: „czy jest rzeczywistą przewagą ponad obowiązujące minimum, czego dokładnie dotyczy i gdzie znajduje się dokumentacja, która to potwierdza?”


Jak przygotować się na nowe zasady?

Najbezpieczniejszym rozwiązaniem nie jest rezygnacja z komunikacji środowiskowej. Przeciwnie – dobrze udokumentowany, konkretny claim może być znacznie bardziej wiarygodny niż ogólne hasło. Zmienia się natomiast sposób jego przygotowania.

Przed publikacją warto zweryfikować pięć elementów:
1. Zakres claimu – czy dotyczy produktu, całego opakowania, konkretnego komponentu, procesu produkcji czy działalności firmy?
2. Podstawę dowodową – jakie dokumenty, badania, obliczenia, certyfikaty lub dane dostawców potwierdzają dokładnie użyte sformułowanie?
3. Punkt odniesienia – jeżeli komunikujemy poprawę, redukcję lub przewagę, względem czego została ona policzona i czy sposób porównania jest możliwy do odtworzenia?
4. Cały kontekst komunikacji – czy tekst, symbole, nazwy, kolory i grafika razem nie tworzą szerszej obietnicy niż ta, którą potwierdzają dane?
5. Aktualność dokumentacji – czy przedsiębiorstwo potrafi wykazać nie tylko źródło claimu, ale również datę danych, metodę obliczenia, zakres produktu lub SKU oraz historię zmian?

Rzetelna komunikacja środowiskowa zaczyna się od faktów – a w przypadku opakowań od dokładnej znajomości ich konstrukcji, materiałów i parametrów technicznych. To właśnie na tej podstawie marki mogą oceniać, jakie informacje dotyczące danego rozwiązania są zasadne i możliwe do udokumentowania.

W Polpak Packaging koncentrujemy się na tym, co jest po naszej stronie: dostarczamy rozwiązania opakowaniowe i rzetelne informacje techniczne dotyczące oferowanych produktów. Jeśli szukasz doświadczonego partnera w zakresie opakowań, skontaktuj się z nami – pomożemy dobrać rozwiązanie dopasowane do wymagań Twojego projektu. 

biuro@polpak.pl
+48 22 752 34 23


Materiał ma charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej.